Pies w nowym domu

Zupełnie niedawno w naszym domu nastąpiła ogromna zmiana. Do naszej rodziny dołączył Orso. Orso to 15 miesięczny howavart. Kiedy do mnie jechał jednocześnie bardzo się cieszyłam, ale byłam też pełna obaw. Przede wszystkim o to, czy Orso odnajdzie się w naszym domu i czy będzie się tutaj dobrze czuł.

Czy można się przygotować?

Tylko na co? Nigdy nie wiadomo, jak pies zachowa się w nowym miejscu, wśród obcych ludzi. Dziś napiszę, co ja zrobiłam, żeby pierwsze dni Orso w nowym domu były spokojne, by pies czuł się bezpiecznie i chciał u mnie zostać.

Po pierwsze – nie przeszkadzać…

… w poznawaniu nowego miejsca. Dałam psu czas na to, żeby się rozejrzał, powęszył w każdym kącie. My, ludzie, też w nowym miejscu zawsze się najpierw rozglądamy. Pies musi zrobić to samo – tylko nosem. Poznanie miejsca to pierwszy krok do tego, żeby pies mógł się poczuć bezpiecznie. Niech obwącha też wszystkich domowników.

Na pewno wybierze sobie takie miejsce, gdzie będzie mógł się wyciszyć i spokojnie położyć. W takiej sytuacji należy dać mu święty spokój. Ja doskonale wiem, że wielu opiekunów w takiej sytuacji wychyla się tylko, żeby pogłaskać psa, mówić do niego. Ale to nie pomaga. Przynajmniej nie psu. On w tych pierwszych dniach potrzebuje mieć spokój. Bardzo dbałam o to, żeby nikt psu nie przeszkadzał. Najlepiej, jak nikt nie zwraca na niego nadmiernej uwagi.

Po drugie – wprowadzić plan dnia

Pies się na zegarku nie zna (chyba). Jednak ma wbudowany doskonale działający zegar biologiczny i świetnie wie, co się dzieje w którym momencie dnia. Dla jego poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie najlepiej jest wprowadzić regularny rytm. Ja dopytałam poprzednich właścicieli Orso, jak wyglądał plan dnia – o których godzinach były posiłki, spacery. Powoli przesuwałam te pory tak, żeby dostosować je do własnego rytmu, ale na początku starałam się nie zmienić nic. Pies był dzięki temu spokojny i wiedział, co się będzie działo.

Po trzecie – robić z psem fajne rzeczy

Fajne dla psa. Oczywiście nie zarzucić go nowymi aktywnościami już pierwszego dnia. Ja po prostu codziennie robiłam z psem przez chwilkę coś ciekawego, co mogło mu się spodobać. Sprawdzałam, testowałam. Na pierwszy ogień poszły zabawki węchowe, bo taka praca węchowa męczy i uspokaja. Były też różne gryzaki, kości, zabawki – jedne poszły od razu do kosza, bo psu nie smakowały lub się nie podobały. Jedne zabawki zostały rozgryzione w 5 sekund inne przetrwały do dziś.

Po czwarte – rozkręcać się powoli

Nie można wprowadzać psu wielu zmian jednocześnie. Dlatego powoli, małymi krokami zmienialiśmy różne rzeczy. Zaczęliśmy od pór karmienia, później godzin spacerów. Po jakimś czasie zaczęliśmy jeździć nad rzekę – samochodem. Na szczęście samochodu nie trzeba było oswajać – tutaj Orso doskonale wiedział o co chodzi. Zaczęliśmy jeździć na spotkania z innymi psami – dla Orso to super zabawa, a ja wiem, że zaspokaja dzięki temu potrzebę zabawy z psami, socjalizuje się i w przyszłości będzie cudownym psim profesorem (choć już dziś radzi sobie świetnie z niektórymi podrostkami).

Po piąte – myśleć pozytywnie i w razie czego skonsultować się z mądrzejszym od siebie

Tak, tak. Nie musimy wszystkiego wiedzieć i nawet trener psów potrzebuje czasami wsparcia. Dlatego warto czasami wykonać telefon do kogoś z większym doświadczeniem i wiedzą.

Dziś, po trzech tygodniach nie widzę, żeby Orso miał jakiś problem w nowym domu. Wszyscy go tu pokochali. Mój 5,5-letni synek (zazwyczaj podchodzący z dystansem do zwierząt wszelakich) uwielbia się z nim bawić i chodzić na spacery.

Nie obyło się bez nieprzyjemnych wydarzeń (o tym może innym razem), ale dzięki temu, że dałam psu czas by mi zaufał i poczuł się bezpiecznie nawet te niemiłe sytuacje szybko stały się po prostu kolejnym wspólnym doświadczeniem i już odeszły w niepamięć (mam nadzieję). W natłoku sytuacji miłych i fajnych, jedno niemiłe na szczęście niczego nie zmienia.

Życzę Wam samych cudownych pierwszych dni z Waszymi czworonogami. Niech czas wzajemnego poznawania się upływa Wam na przyjemnościach i zabawie.

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *